fbpx

Lwów – gdzie jeść i pić? Najlepsze knajpy i restauracje

przez Piotr Łącki

Lwów jest miastem pełnym przyjemności dla podniebienia. Tych prostych oraz tych bardziej wysublimowanych. Mam wrażenie, że każdy jest w stanie znaleźć tu coś dla siebie. Do tego trzeba przyznać, że pomysłowość w urządzeniu wielu knajp i restauracji nie ma sobie równych. Subiektywny ranking knajp, barów i restauracji we Lwowie.

[sociallocker]

Lwowska premiera – absolutny hit, jeśli chodzi o stosunek jakości do ceny we Lwowie. Bardzo dobre jedzenie, szczególnie polecam flaki po lwowsku (!). Kuchnia domowa, taka szczera i prosta, solidne porcje. Polecam banosz. Sandra chwaliła pielmieni.

 

Gazowa lampa – knajpa, muzeum i jednocześnie hołd dla Ignacego Łukasiewicza, wynalazcy lampy naftowej. Najlepsze miejsca na górze. Gentleman przy wejściu wskaże Ci drogę (poczekaj na zielone światło). Koniecznie zamów jakieś „eksperymenty chemiczne”. Poczekaj na rachunek!

 

Teatr piwny Pravda – codziennie muzyka na żywo od 19.00 do 22.00. Do tego specjalne wydarzenia muzyczne. Big band gra światowe klasyki. Piwa kraftowe produkowane na miejscu. Nazwy stanowią komentarz do sytuacji politycznej na świecie. Komentarz z ukraińskiej perspektywy. Bardzo dobre kwaśne piwa.

 

Pingwin – zaraz obok Opery. Obowiązkowe miejsce na kawę, coś słodkiego oraz 50-tkę alkoholu (koniak, wódka itd.) w stylistyce z poprzedniego systemu. W Pingwinie czas zatrzymał się bardzo dawno, ale wydaje się, że nikomu to nie przeszkadza (niebieskie plastikowe przepaski we włosach kasjerek). Uważaj na ceny, lubią naciągać turystów. Fajne miejsce wiosną/latem, by usiąść na kawę w ogródku i przyglądać się zabieganym ludziom.

 

Na Bambetli – knajpa położona w pasażu łączącym rynek z ul. Teatralną . Świetne miejsce, żeby usiąść w ciągu dnia w ogródku. W okresie zimowym klimatyczne wnętrze ze starymi meblami, obrazami, odbiornikami radiowymi. Dobry sernik.

 

Świat wina – genialne miejsce do degustacji ukraińskiego, gruzińskiego oraz mołdawskiego wina. Ceny od 15 UAH za 100 ml. Świetne zakąski do wina (paluchy chlebowe, ręcznie wyrabiane Ferrero Rocher, Rafaello, sery, oliwki). Kilka filii we Lwowie. Jedna z nich obok kaplicy Boimów.

 

OPEN – jedzenie na wagę. Bardzo fajnie wyglądało. Wpadliśmy tylko na chwilę o poranku na coś słodkiego. Za struclę, serniczek, naleśnika z jabłkami oraz dwie kawy zapłaciliśmy w przeliczeniu niecałe 10 złotych.

Virmenka – bardzo fajne miejsce na kawę. Przyrządzana jest w małym tygielku, który stawia się na rozgrzanym piasku. Samo przygotowanie kawy jest jak rytuał. Do tego mają bardzo fajne ciasta i nalewki. W sam raz na krótką przerwę w zwiedzaniu.

 

Kryjówka – knajpa stylizowana na leśną kryjówkę partyzantów. Wejście do niej nie jest oznaczone (Rynek 14). Trzeba zapukać i podać hasło („Slava Ukrainie”) i na progu dostajemy porcję gorzałki z metalowego kieliszka. Menu i wystrój utrzymane są w tej samej konwencji. Można postrzelać ze śrutówki do portretu Putina. Wieczorem duet artystów z akordeonem chodzi od stolika do stolika, śpiewając zamówione piosenki (gdyby ktoś chciał śpiewać Hej, sokoły pełną piersią, to jest to opcja ;).

 

Dom Legend – będąc po raz pierwszy w tym miejscu, byłem pod wrażeniem, jak sprawnie można zaaranżować przestrzeń w stosunkowo niewielkiej kamienicy. Knajpa reklamuje się jako ośrodek ochrony wszystkich lwowskich legend i faktycznie każde pomieszczenie utrzymane jest w innej stylistyce. Koniecznie trzeba wejść na ostatnie piętro – można spojrzeć na miasto ponad dachami kamienic, a nawet… zrobić zdjęcie w zaparkowanym tam samochodzie. Ostatnio wystrój trochę się sypie, ale i tak warto odwiedzić to miejsce.

 [/sociallocker]

Powyższa lista nie wyczerpuje bynajmniej lokali, które warto odwiedzić. Generalnie większość „kultowych” miejsc należy do jednej z trzech sieci (Fest, Kumpel, Akurat). Oprócz powyżej opisanych można rozważyć wizytę w następujących miejscach: Restauracja Baczewski (bardzo dobra kuchnia!), minibrowar Kumpel (dla fanów piw kraftowych), Kogut (dla fanów żeberek i cielęciny, wszystko z pieca Josper), Masoch (dla fanów bycia biczowanym, niewolonym, poniżanym), Najdroższa Restauracja Galicji (świetny wystrój, królewskie ceny, trzeba mieć kartę Fest albo nastawić się na megarachunek), Bańka (studenckie miejsce na drinka, naciągają na shotach na koniec), Pod Złotą Różą (żydowska knajpa, nie ma cen w menu, trzeba się targować), Grill-Restauracja Mięso i Sprawiedliwość (dla fanów mięsa), Chinkalnia (gruzińska sieciówka znana również w Polsce; dobre jedzenie, taniej niż w Polsce). Generalnie w ciągu kilku dni ciężko jest odwiedzić wszystkie najciekawsze restauracje i knajpy.

 

Nie chcesz przegapić wpisu, który Cię interesuje? Zapisz się na newslettera! Poinformuję Cię o każdym nowym artykule.

NEWSLETTER

Chcesz być na bieżąco? Zapraszam do zapisania się na newsletter.





Regulamin i polityka prywatności

Przeczytaj również

Close