fbpx

Północne Indie – czy warto? Wrażenia po podróży

przez Piotr Łącki
Północne Indie – czy warto

Ta relacja powstała tuż po naszym opuszczeniu Indii. Powstała „na gorąco”, kiedy wspomnienia, doświadczenia i wrażenia były ciągle żywe. Czy Indie nam się podobały? I tak, i nie. Nie planujemy jednak wrócić tam ponownie. 

Północne Indie – czy warto? Wrażenia po podróży

Podróż do Indii = ambiwalencja

Opuszczamy Indie bez żalu i szczerze wątpię, żebyśmy tam kiedyś zawitali na dłużej. Gdy rozpoczynałem relację z Indii na Facebooku, pisałem o tym, że osoby wracające z tego kraju dzielą się na dwie grupy – albo Indie kochasz, albo nienawidzisz. 

Indie uderzają we wszystkie zmysły z niezwykłą siłą. Wachlarz wrażeń, obejmujących zapachy, dźwięki, smaki, obrazy, kontakt z masami ludzkimi nie pozwala pozostać obojętnym. W tym sensie rozumiem, że większość ludzi opowiada się za jednym z dwóch skrajnych sposobów patrzenia na Indie.

My wyjeżdżamy z wysokim poziomem ambiwalencji, mocno zmęczeni indyjską codziennością. 

Bajeczny świat maharadżów

Indie Północne potrafią być piękne. Dawne forty i pałace naprawdę robią wrażenie. Pałac Wiatrów w Dźajpur, Amber Fort w jego okolicach, piękne usytuowanie Udajpur, fortece w Dźodhpur i Dźajsalmer, wreszcie Taj Mahal. Te wszystkie miejsca zostaną w naszej pamięci. 

Są symbolami dawnej świetności władców, bajecznego świata maharadżów. Niegdyś skrytego za wysokimi murami, dziś dostępnego dla wszystkich. Jak to bywa z tajemnicami, jedne, po przekroczeniu murów, nadal fascynują (Dźodhpur), inne – rozczarowują wnętrzami, mocno nadgryzionymi zębem czasu (Dźajpur). 

Radżastan jest piękny swoją przeszłością i faktycznie ma się czym pochwalić. Dawne bramy miejskie prężą się dumą dawnych czasów, jak ta w Bikaner, ale gdy rozejrzeć się wokół, nie pozostaje nic z dawnej świetności. 

Piękno dawnej architektury w najlepszym razie kończy się tuż za płotem biletowanego obiektu. Książki można byłoby tu pisać o rozcieńczeniu odpowiedzialności za wspólną przestrzeń, o paradoksach zachowania, o brudzie.

Twierdza Mehrangahr w Dźodhpur


NAJWIĘKSZA demokracja świata 

Indie określa się jako największą demokrację świata. Brzmi dobrze, bo generalnie demokracja ciągle pozytywnie się kojarzy. Klucz do rozumienia Indii tkwi jednak w słowie największa

Mnogość ludzi sprawia, że pojedynczy człowiek znika z pola widzenia, a realizacja potrzeb jednego człowieka dzieje się na oczach drugiego, bez brania poprawki na innych. Oglądanie osoby defekującej w pewnej odległości jest do przeżycia, ale czerwone splunięcie betelem pod nogi przechodzącej osoby albo na ciebie już nie należy do przyjemnych doświadczeń.

Mnogość to stu kierowców tuk-tuków stojących przed dworcem kolejowym, z których każdy chcę cię zabrać. Zwykle za potrójną stawkę. Na cały pobyt trafiliśmy dwa razy na kierowcę, który zaproponował nam standardową opłatę.

Przed wizytą Trumpa w Indiach wywozi się z miast krowy, maluje domy (nawet niezamieszkałe), buduje mury (żeby nie było widać biedy), a nawet wyrzuca rodziny, bo to nie licuje z wizją nowoczesnych Indii. Kierowca w Agrze powiedział nam, że jeszcze nigdy to miasto nie było tak czyste. O wyspach dobrobytu na morzu biedy pisałem tutaj (wkrótce!). 

Indie źle urodzone

Być może Indie źle się dla nas urodziły. Przyjazd tutaj, niedługo po dwutygodniowym pobycie w Japonii, mimochodem wpływa na percepcję. To zresztą opisowe określenie, obejmujące zderzenie dwóch, zupełnie nieprzystających do siebie światów. 

Dodatkowo, po kilku miesiącach intensywnej podróży, coraz bardziej czuliśmy kumulujące się zmęczenie. W innej sytuacji zapewne obdarowalibyśmy Indie większą wyrozumiałością, choć nie sądzę, że zmieniłoby to generalny osąd o tym kraju. 

Ciekawe w tym wszystkim jest to, że ludzie potrafią zakochać się w tym kraju tak bardzo, że postanawiają spędzić tu resztę życia. Istnieje magia pierwszych połączeń, której nie sposób racjonalnie wyjaśnić. Powstał o tym osobny artykuł, w którym opisałem historię pewnego Francuza – zajrzyj tutaj

Jedynym aspektem, który nigdy nas nie zawiódł, była miejscowa kuchnia. Ani razu nie mieliśmy posiłku, który okazałby się niesmaczny. Wszystko było przepyszne! Warsztaty kulinarne z Shashi znajdą się w 10 najlepszych przeżyciach podróży przez pół świata (wkrótce!). Wkrótce pojawi się wpis o jedzeniu w Indiach. 

Chcesz dowiedzieć się więcej o podróżowaniu przez Indie? Zobacz wszystkie wpisy (wkrótce będzie ich więcej!)

Przeczytaj wszystkie wpisy z podróży przez pół świata

Bądź na bieżąco – polub bloga na FB! 🙂

Północne Indie – czy warto, publikacja: czerwiec 2020.

Przeczytaj również

Close