fbpx

MDB #3: Pociągiem przez Niemcy – za co lubię niemiecką kolej?

przez Piotr Łącki

Zwykle latamy w dalsze podróże z Niemiec. Ceny biletów w większości przypadków są niższe niż z Polski (nawet wliczając koszty dojazdu). Jako że lecimy z Monachium i znaczną część dnia spędzamy w pociągu, opowiem Wam, za co lubię kolej w Niemczech oraz o tym, z jakich promocji możecie skorzystać, podróżując u naszego zachodniego sąsiada.

 

Dlaczego latamy z Niemiec?

Powody są dwa – cena oraz atrakcje. Jak wspomniałem we wstępie, połączenia z Niemiec są często tańsze niż z Polski oraz jest ich zdecydowanie więcej. Po drugie, choć mieszkałem w tym kraju, to ciągle jest wiele miejsc, których jeszcze nie poznałem. Nigdy jeszcze nie byłem w Monachium, więc możliwość złapania pierwszej impresji była ważnym argumentem, przemawiającym za lotem z Bawarii.

Powrotny lot mamy do Düsseldorfu. W tym wypadku nie jestem jeszcze pewien, czy zdecydujemy się na zwiedzanie, czy po 5 tygodniach w podróży zdecydujemy się jednak na szybki powrót do domu. Zapewne podejmiemy decyzję spontanicznie pod koniec wyjazdu.

Pociągiem przez Niemcy – najciekawsze bilety dla podróżników

Jak już pisałem we wpisie o marzeniach podróżniczych, bardzo lubię jazdę pociągiem. Ma na mnie jakiś uspokajający wpływ. Podróż pociągiem klasy ICE to sama przyjemność. Zupełnie nie czuć rozwijanej prędkości, krajobrazy zmieniają się bardzo szybko, personel jest bardzo sympatyczny i pomocny. Dziennie w Niemczech realizowanych jest nimi 1300 połączeń. Takie liczby robią wrażenie.

 

Dodatkowo, lecąc z Niemiec, można kupić bilet Rail & Fly, który pozwala dojechać pociągiem do lotniska za bardzo niską cenę. Taki bilet kosztuje obecnie 34 € za osobę i jest ważny na dzień przed oraz w dniu samego lotu. Dystans, który zamierzacie przejechać, nie gra roli. Można więc teoretycznie przejechać nim cały kraj. W ramach biletu można również korzystać z szybkich i drogich połączeń ICE.

Generalnie, kolej w Niemczech jest droga. Gdybyśmy chcieli pokonać taki sam odcinek (Görlitz – Monachium), to najtańszy bilet kupiony przez internet kosztowałby około 100 €/os. Do Görlitz dostaliśmy się bardzo komfortowym pociągiem Kolei Dolnośląskich.

Inną fajną opcją na podróże przez Niemcy jest Schönes-Wochenende-Ticket (słowo dłuższe niż Hundertwasserhaus 😉 ). Bilet kosztuje 44 € i daje możliwość przemieszczania się z nim wszystkimi pociągami regionalnymi na terenie kraju w wybrany dzień weekendu (sobota lub niedziela; do 3:00 dnia następnego). Gdy podróżujecie grupą, wychodzi jeszcze taniej – na tym samym bilecie może jechać nawet 5 osób. Każda kolejna dopłaca jedynie 6 €. Jadąc w piątkę, cena za bilet dla jednej osoby wychodzi niecałe 14 € (cena normalnego biletu w takim przypadku to 68 €).

Mam nawet pomysł, jak wykorzystać Schönes-Wochenende-Ticket w ramach jednej z podróży, którą opisałem na liście do zrealizowania w przyszłości. Jeszcze poczekam z jego ujawnieniem i realizacją. Może przedstawiciele Deutsche Bahn zgłoszą się w międzyczasie i zaproponują współpracę 😉

Co jeszcze lubię w niemieckiej kolei? Oprócz szybkości oraz miłej obsługi, fajna jest możliwość wydrukowania w każdym automacie biletowym planu podróży, pokazującego miejsca przesiadek i perony, z których odjadą pociągi. Jest to szczególnie pomocne, zwłaszcza wtedy, gdy nie mamy dostępu do internetu.

Łyżka dziegciu w beczce miodu – punktualność pociągów w Niemczech

Problemem za to może być punktualność pociągów. Raport opublikowany w 2018 pokazał, że jedynie nieco ponad 70% pociągów ICE i międzymiastowych dotarło do celu na czas. Statystyki potwierdziły w praktyce – wszystkie pociagi, którymi jechaliśmy, były opóźnione (okolo 10 minut).

Niemiecki odpowiednik NIK stwierdził również, że cele reformy kolejowej wprowadzonej 25 lat temu nie zostały osiągnięte i kolej potrzebuje kolejnych miliardowych inwestycji. Wielu pasażerów narzeka również na wysokie ceny. Generalnie więc nie wszystko funkcjonuje, jak powinno. Problemy niemieckiej są jednak zupełnie innego poziomu niż polskiego PKP.

Trasa ze stacji Wrocław-Leśnica do Monachium Hbf trwała 9 h. Mieliśmy jedną przesiadkę po polskiej stronie, dwie po niemieckiej. Za każdym razem trwało to maksymalnie kilkanaście minut. Całość minęła zaskakująco szybko. Zapewne to dzięki pisaniu tekstów na bloga oraz przesiadkom, które pozwoliły się nieco rozruszać.

Jutro napiszę Wam, co udało nam się zobaczyć w stolicy Bawarii. Meksyk coraz blizej. Do zobaczenia na blogu!

Przeczytaj również

Close