fbpx

MDB #25: Dlaczego każdy powinien odwiedzić San Cristóbal de las Casas? 5 powodów

przez Piotr Łącki

W czasie naszej podróży odwiedziliśmy 10 miast w Meksyku. Jednak to San Cristóbal de las Casas na ostatniej prostej wskoczył do pierwszej trójki najciekawszych miast, które zobaczyliśmy. Unikalny miks kulturalny, kolonialna architektura, dobre jedzenie, ciekawe usytuowanie, rękodzieło sprawiają, że każdy powinien odwiedzić San Cristóbal.

 

1. Ciekawy miks Indian i kosmopolityzmu

Idąc przez miasto można spotkać setki kobiet ubranych w tradycyjny strój – grube spódnice spięte kolorowym pasem oraz haftowane koszule. Mężczyźni zagubili tradycyjny styl i ubrani są raczej zwyczajnie. Z drugiej strony miasto, położone niemal wpół drogi znad Pacyfiku na Karaiby, od dekad jest ulubionym miejscem, odwiedzanym przez turystów na południu kraju. Te odmienne światy współistnieją ze sobą.

Wszystko ubrane jest w przyjemną kolonialną architekturę (trochę przypominała nam Antiqua Guatemala) pośród lasów sosnowych na wysokości 2200 m n.p.m. Zabierzcie ze sobą polary – wieczory, a szczególnie poranki są naprawdę zimne. Warto dodać, że San Cristobal jest kulturalną stolicą regionu. Chiapas jest jednym z najbiedniejszych stanów, co znajdzie przełożenie na niskie koszty pobytu.

 

2. Kuchnia

Powiedzmy sobie szczerze – w pewnym momencie meksykańskie jedzenie się przejada. Ma się już dość tacos, enchiladas, frijoles, tortillas i innych klasyków. San Cristóbal to świetne miejsce, aby spróbować kuchni południowoamerykańskiej (np. peruwiańskiej, argentyńskiej) czy międzynarodowej z lokalnym twistem. Ilość miejsc z dobrym jedzeniem sprawia, że spokojnie można zostać tu tydzień i codziennie odbywać małą kulinarną podróż. Stosunek jakości do ceny jeden z najlepszych w całym kraju. Skupiłem się na jedzeniu, zdjęć brak 😉

 

 

3. Natura

Gdy dojechaliśmy do San Cristóbal mieliśmy poczucie, że zobaczyliśmy bardzo dużo miast, ruin oraz kilka całkiem przyjemnych plaż. Brakowało nam jednak spędzenia czasu na łonie natury. Udało się do nadrobić, organizując wycieczki do Kanionu Sumidero, nad wodospad Misol-Ha oraz Agua Azul (relacja wkrótce).

 

 

Od 27.01.2019 przez 5 tygodni zapraszam na daily bloga z podróży po Meksyku. Jedziemy we dwójkę, z plecakami. Lokalnymi środkami transportu będziemy odkrywać najciekawsze miejsca na południe od Mexico City. Zapraszam codziennie o 18:00 na kolejny wpis na bloga 🙂 Wszystkie wpisy znajdziesz pod tym adresem: plecakpodroznika.pl/podroze/meksyk

Dowiedziałeś się czegoś ciekawego? Chcesz być na bieżąco? Polub plecakpodroznika.pl na Facebooku!  Każdy lajk daje zastrzyk pozytywnej energii do dalszego pisania. Z góry dzięki! 🙂 

 

4. Pamiątki

Bardzo polecam każdemu odwiedzić San Cristóbal przed powrotem do domu. Miejscowe targi kuszą pięknymi produktami skórzanymi, bursztynem, rękodziełem. Można także kupić… figurkę zamaskowanego Zapatysty. Kto co lubi. Bez zbędnej przesady uważam, że potrzeba pełnego dnia, żeby odwiedzić dziesiątki galerii oraz stoiska na targach. W tym obszarze podaż znacznie przekracza popyt.

 

 

5. Wino & sery

Z zaskoczeniem przeczytałem w czasie podróży o produkcji wina w Meksyku. Z jednej strony nie powinno to dziwić, patrząc na przynależność do Hiszpanii. Jednak wprowadzony w XVII wieku przez króla zaraz produkcji wina (oprócz mszalnego) sprawił, że kultura winna umarła. Odrodziła się dopiero w XX wieku.

Wino, oprócz kawy, jest drugą kulinarnym elementem, który staram się zawsze wkomponować w nasze podróże. W San Cristóbal mogliśmy spróbować kilku czerwonych, białych i musujących win. Bardzo dobry był Merlot oraz wyraźnie owocowe półwytrawne wino musujące (niestety nie zapisałem nazwy). Bardzo polecam La Vina de Bacco.

Spacerując bez konkretnego celu po San Cristóbal (tak zwykle odkrywamy miasta) trafiliśmy do sklepu z serami. Do tej pory najbardziej smakował mi ser z Oaxaca. Natomiast wybór (około 10 rodzajów) oraz smak powaliły na kolana. Sery można kupić pakowane próżniowo. Szkoda, że już nam miejsca w plecakach brakło.

Przeczytaj również

Close