fbpx

MDB #7: Valladolid – małomiasteczkowy Meksyk

przez Piotr Łącki

Deszcz wygonił nas z Cancun. Ruszyliśmy więc do Valladolid, które polecało nam kilka osób, zupełnie niezależnie od siebie. 200 kilometrów na zachód zmieniło nam strefę czasową jeszcze o godzinę. Po pierwszym dni stwierdzamy, że było warto tu przyjechać 🙂

 


Valladolid – czyli rekomendacje wyznaczają drogę

Kiedy wybieramy się w podróż, nie mamy konkretnej listy miejsc do zobaczenia. Mamy ogólny plan, który uzupełniamy w drodze, wsłuchując się w opowieści spotkanych ludzi.


Tak właśnie trafiliśmy do Valladolid. Przy wymeldowaniu w Monachium właśnie to miasto polecał recepcjonista. Rekomendację powtórzyła Lorena. Do tego Sandra czytała sporo dobrego o tym położonym w głębi Jukatanu miejscu.

Droga do Valladolid prowadziła pośród bujniej roślinności. Miało się wrażenie jakby ktoś dosłownie tydzień temu wylał asfalt pośród lasu, który dodatkowo stawia sobie za punkt honoru odzyskać tą przestrzeń z powrotem – gałęzie niemal dotykały boku naszego autobusu. Nie specjalnie można było podziwiać jakieś widoki.

Gdzieniegdzie las się przerzedzał i widać było małe wioski. Wyglądały biednie. Dominowały proste domy, niektóre murowane ale bez okien, inne drewniane z tradycyjnym dachem. W progu jednego z nich stał dwulatek, a w środku na klepisku leżał mocno wydłużony materac. To wszystko jakieś godzinę drogi od turystycznego Cancun.


Valladolid – małomiasteczkowy Meksyk

Valladolid zgodnie z przypuszczeniami okazał się zupełnie inny niż Cancun. Całe życie toczy się na głównym placu (zwanym zócalo) i kilku okolicznych ulicach. Piękne są również okolice klasztoru św. Bernardyna ze Sieny. Zresztą zobaczcie sami 🙂

  

Szczególnie ciekawe w Valladolid mają być obchody święta Nuestra Señora de Candelaria, czyli po naszemu Matki Boskiej Gromnicznej. Sam jestem ciekawy jaki rezultat da połączenie katolickiego święta z latynoskim duchem 😉 Póki co widzieliśmy tylko przygotowania.

 

A na koniec jeszcze kącik kulinarny. Na zdjęciach kiełbaski longaniza. 

Jutro wybieramy się na rowerach odwiedzić cenote. Co to takiego dowiecie się z kolejnego odcinka daily bloga z Meksyku 🙂 Zapraszam tradycyjnie jutro o 18:00.

 

Od 27.01.2019 przez 5 tygodni zapraszam na daily bloga z podróży po Meksyku. Jedziemy we dwójkę, z plecakami. Lokalnymi środkami transportu będziemy odkrywać najciekawsze miejsca na południe od Mexico City. Zapraszam codziennie o 18:00 na kolejny wpis na bloga 🙂 Wszystkie wpisy znajdziesz pod tym adresem: plecakpodroznika.pl/meksyk

Dowiedziałeś się czegoś ciekawego? Chcesz być na bieżąco? Polub plecakpodroznika.pl na Facebooku!  Każdy lajk daje zastrzyk pozytywnej energii do dalszego pisania. Z góry dzięki! 🙂 

 

 

Przeczytaj również

Close